wtorek, 24 kwietnia 2018

Ująć „Szuma”. Obława na Wincentego Mieczysława Wróblewskiego "Szuma" 23 V 1952 r.


 
Wincenty Mieczysław Wróblewski "Szum"


Wincenty Mieczysław Wróblewski "Rzepa", "Szum", ur. 25 VIII 1917 r. w Kol. Staszic, gm. Uchanie, s. Dominika i Teofili zd. Wilkos. Ukończył 7 klas szkoły powszechnej, z zawodu był felczerem weterynarii; był żołnierzem AK w rejonie „Kalifa” a następnie WiN pod ps. „Rzepa”; 3 V 1945 r. rozkazem personalnym Michała Polaka „Żelaznego” został awansowany do stopnia starszego strzelca. Od 1949 r. był żołnierzem II Inspektoratu Zamojskiego AK - dowódcą II rejonu – Grabowiec. Od początku 1949 r. był dowódcą ,,lotnej żandarmerii” II Inspektoratu Zamoj­skiego AK wyznaczonym na to stanowisko przez zastępcę inspektora Władysława Skowerę "Orkana".
        Pod koniec 1949 r. lub na początku 1950 r., w rejonie Miączyn-Grabowiec, Wincenty Mieczysław Wróblewski „Szum” i Jan Spadkowski vel Kiełbiński „Szpilka” zorganizowali oddział składający się z 5 osób. „Szum” objął dowództwo lotnej żandarmerii II Inspektoratu. Po aresztowaniach w kwietniu 1950 r. oddział zasilili ukrywający się przed UB członkowie organizacji. W jego skład wchodzili m.in. Ludwik Greniuk „Żuraw”, Piotr Kozłowski „Szybki”, Henryk Kwaśniewski „Lux”, Wacław Kwaśniewski „Mściwy”, Eugeniusz Malec „Rysiek”, Antoni Mojżesz „Romek”, Stanisław Szady „Brzytwa”, Piotr Wszytko, Bolesław Wojtaś „Heniek” i Ryszard Wiński „Dziadek”. W późniejszym okresie oddział „Szuma” podzielił się na dwa oddzielne oddziały pod dowództwem „Szuma” i „Luxa”. Czasowo oddziały zasilali Czesław Szewluk „Orlik”, Stanisław Rajtar „Śmiguła”, Stanisław Pakos „Wrzos” i Józef Pyś „Ostry”.  Skład oddziału był dość płynny, zaś niektórzy jego członkowie tworzyli odrębne grupy np. Malec i Mojżesz, do których w marcu 1950 r. dołączył Wojtaś.
"Wrzos" i prawdopodobnie "Szum"
W latach 1950-51 żołnierze oddziałów Jana Leonowicza „Burty”, Henryka Kwaśniewskiego „Luxa”, Józefa Złomańca „Mosiądza”, Mieczysława Wróblewskiego „Szuma” i Stanisława Pakosa „Wrzosa” stanowili już ostatnie punkty zbrojnego oporu antykomunistycznego na południowo-wschodniej Lubelszczyźnie. Tym zacieklej starano się ich zlikwidować. W tym celu powołano nową lub uaktywniono dotychczasową sieć informacyjno-agenturalną poszczególnych jednostek UB lub MO.  
     Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie prowadził działania mające na celu agencyjne rozpracowanie oddziału „Szuma” lub poszczególnych jego członków poprzez sieć informatorów. W różnych okresach przy rozpracowaniu oddziału „Szuma” pracowali informatorzy i agenci o pseudonimach m.in. „Butelka”, „Cegła”, „Czarny”, „Dąb”, „Faraon”, „Flaszka”, „Grab”, „Gruby”, „Grzyb”, „Gwiazda”, „Jagoda”, „Jaskółka”, „Jastrząb”, „Jaś”, „Kardynał”, „Kąt”, „Kilof”, „Kociur”, „Krata”, „Leonowicz”, „Lew”, „Małgorzata”, „Meteor”, „Młot”, „Motyl”, „Nawrócony”, „Orzeł”, „Papież”, „Posłuszny”, „Powolny”, „Rolnik”, „Róg”, „Sęp”, „Uparty”, „Ważny”, „Wąsik”, „Wilk”, „Wojciech”, „Zamieć”, „Zawieja”, „Zawierucha”, „Żak”, „Żak II”, „Żuk”, „Żuk II”. Nadto wykorzystywano osoby zaufane oznaczone symbolami numerycznymi. Z zestawienia sporządzonego w dniu 21 IX 1951 r. wynikało, że do rozpracowania oddziału „Szuma” na terenie 6 gmin Urząd Bezpieczeństwa zwerbował łącznie 9 agentów i 33 informatorów. Rozpracowanie agenturalne nosiło kryptonim „Bojówka” i zostało założone 1 III 1951 r. W jednym z raportów wskazano, że: „Ostatnio Wróblewski Mieczysław ps. „Szum” operuje na terenie gm. Miączyn i Grabowiec, pow. Hrubieszów oraz Sitno pow. Zamość gdzie posiada swoje bazy i swój teren działania tj. zorganizowanych ludzi. […] W okresie zimowym w 1950-1951 r. „Szum” najwięcej melinował się we wsi Świdniki, gm. Miączyn u swych najbliższych współpracowników, jak Marcyniuka Edwarda, Mielniczuka Piotra, Niedźwiedzia Piotra, Kryszczuka Bolesława oraz częściowo przebywał u Kołodzieja Edwarda we wsi Żuków, gm. Miączyn i Kozyry Józefa zam. Czartoria gm. Miączyn. Główna melina i punkt kontaktowy bandy „Szuma” mieści się u Marcyniuka Edwarda zam. Świdniki i u niego to w domu „Szum” odebrał przysięgę na wierność organizacji od naszego agenta „Zawieji”, któremu jednocześnie dał zadanie sporządzenia wykazu wszystkich członków partii z terenu gm. Miączyn z czego wynika, że „Szum”  w tym to okresie rozbudowywał sobie wywiad i rozbudowywał bandę werbując nowych członków do nielegalnej organizacji. Również u tegoż to Marcyniuka Edwarda w/g danych od agenta „Zawieji” „Szum” zimą 1951 r. organizował pogadanki z najbliższymi swymi współpracownikami na których to przepowiadał rychłe nastąpienie trzeciej wojny światowej i zmian; poruszał również temat sytuacji na Korei i jak zbroja się państwa imperialistyczne. „Szum” do lutego 1951 r. najczęściej ukrywał się tam utrzymując kontakty z najbliższymi ludźmi, a od tego to czasu ludzi zgrupował i ponownie stanął na czele bandy. W podanym terenie działania bandy „Szuma” na przestrzeni 1950-51 r. napadów terrorystycznych lub rabunkowych nie odnotowano, zaś w okolicach było dokonanych szereg napadów przez dotychczas nie ustalonych bandytów, lecz nie znając całego składu bandy „Szuma” można przypuszczać, ze takowych dokonywali jego członkowie”. 
          Niemniej jednak chociażby z powyższego dokumentu wynika, że jeszcze przed formalnym wszczęciem tego rozpracowania UB posiadało na tym terenie sieć obejmującą co najmniej 7 informatorów, która dostarczała dane dotyczące współpracowników oddziału „Szuma” oraz jego członków. Początkowo PUBP w Hrubieszowie nie uzyskało istotnych informacji o działalności oddziału i jego współpracowników bowiem dotychczasowa siec agenturalna była nieliczna, a także nienależycie instruowana w jakim zakresie ma zbierać informacje. Urząd Bezpieczeństwa w Hrubieszowie wskazywał, że do aktywnego rozpracowania oddziału „Szuma” przystąpiono w październiku 1950 r. z chwilą utworzenia grupy operacyjnej. Do tego czasu PUBP w Hrubieszowie nie posiadał żadnych materiałów dotyczących tego oddziału. W okresie rozpracowania, od października 1950 r. do 7 X 1951 r. popełniono szereg błędów hamujących rozpracowanie agenturalne. Niemniej jednak pomimo ich popełnienia rozpracowano bazę oddziału, dokonano kilku werbunków. Do sierpnia 1951 r. nikogo nie aresztowano bowiem nie dowierzano doniesieniom agenturalnym. Brak aresztowań, a więc brak materiałów śledczych, utrudniał rozbudowę sieci agenturalno-informacyjnej. Jak się wydaje było to powodem braku obciążających informacji dotyczących innych osób, uzyskanych od aresztowanych, które można byłoby wykorzystać jako podstawę ewentualnego werbunku informatorów „na kompromitujących materiałach”. Jako błędne wskazano działanie UB m.in.  przy werbunku „Dęba” (niedokładne przesłuchanie), W.P. ps. „Kłos” (w dokumencie podano błędny pseudonim „Kłos” zamiast „Grab”). Podnoszono, że  błędem było zwerbowanie go pomimo, że był członkiem oddziału „Szuma”. Jako pozytywne oceniono werbunki agentów „Meteora” i „Żaka”.

Z analizy agencyjnego opracowania z października 1950 r. wynika m.in. „[...] „Szum” oraz jego ludzie przez cały okres ukrywają się w rejonie gm. Grabowiec – Miączyn jak również przechodzą na teren pow. Zamość-Tomaszów. Po linii likwidacji bandy „Szuma” dotychczas bardzo mało zrobiono, ustalono jedynie kilka punkty [sic! punktów], gdzie może się ukrywać „Szum” nie sprawdzając powyższego powyższe wynika na skutek braku w tym środowisku agentury. Po bandzie „Szuma” dotychczas pracuje jeden inf.[ormator] ps. „Zawieja” z którym ta praca nie stała na poziomie w wyniku czego nie było rezultatów. [...] Należy przyznać, że nie wykorzystano maksimum możliwości oraz że nie dołożono zawiele [sic! za wiele] starań w pracy operacyjnej w kierunku ujęcia ukrywających się gdyż agentura rozmieszczona w terenie, gdzie wymienieni ukrywają się nie była odpowiednio nastawiona w tym kierunku i nie stosowano żadnych kombinacji operacyjnych jak również nie bito się o zdobycie nowej agentury, która by posiadała możliwości rozpracowania melin ukrywających się co w konsekwencji przyczyniło by się do ujęcia ich. Brak stosowania kombinacji wskazuje fakt, że jedynie zastosowano ją w stosunku do inf.[ormatora] „Leonowicza” która też w rezultacie do dnia dzisiejszego nie dała wyników pozytywnych. Poważniejszym błędem w dotychczasowej pracy  było również pozostawienie rodzin bandyckich w spokoju gdyż ani do jednej rodziny nie stosowano środków represyjnych jak również nie ujawniano dalszych rodzin które niewątpliwie są bazą ukrywających się. Na bazie powyższych niedomagań niewątpliwie ukrywających się członków nielegalnej org.[anizacji] AK Inspektoratu Zamojskiego  w ostatnich miesiącach zrodziła się nowa dotychczas personalnie nieustalona 4-osobowa banda, która [...] nie jest to jakaś oderwana banda rabunkowa lecz, że jest to banda ściśle powiązana z podziemiem politycznym. [...] Według nie sprawdzonych danych na terenie gm. Dołhobyczów, Miętkie, Kryłów dotychczas istnieją dwa nierozszyfrowane dwa rejony nielegalnej org.[anizacji] AK Inspektoratu Zamojskiego, które to dotychczas nie zostały rozpracowane, a tkwiący tam inf.[ormator] „Gałązka” który to ma być komendantem jednego z rejonów pomimo prób przewertowania go co się nie udało, powyższego nie potwierdza. Poza tym rej.[on] gm. Uchanie oraz częściowo Grabowiec i Moniatycze obecnie na szeroką skalę rozwija swą wrogą działalność nielegalna organizacja podziemna o nieustalonej dotychczas nazwie lecz najprawdopodobniej jest to przedłużenie częściowo zlikwidowanej nielegalnej org.[anizacji] AK Inspektoratu Zamojskiego. [...] Po sprawie nielegalnej organizacji istniejącej w rejonie gm. Uchanie dotychczas pracuje 2-ch informatorów „Kardynał” i „Zawierucha”. Prace z daną agenturą dotychczas, a  szczególnie w przeszłości stała nie na poziomie [...] co w konsekwencji opóźniło rozpracowanie podziemia politycznego i w parze z tym likwidację band. Poważnym błędem również dotychczasowej pracy było mało aktywne wciąganie organów MO do pracy po linii agencyjnego rozpracowania i likwidacji nielegalnego podziemia i band, tu zarysowało się niedocenienie możliwości wykorzystania agentury i sieci osób zaufanych w rozpracowaniu melin bandyckich, obserwowanie ruchów band i osób podejrzanych oraz w ustaleniu współpracowników i krewnych bandytów. Nie analizowano  i wyciągano wniosków z materiałów zdobytych drogą operacyjną przez MO, które jak się ukazuje w niektórych wypadkach są dość cenne. O niewłaściwym wykorzystaniu sieci informacyjnej pozostającej na kontakt [sic! kontakcie] MO dobitnie mówi charakterystyka inf.[ormatora] „Żuk II” zaś o nie odpowiednim wykorzystaniu materiałów tej pracy z niektórą siecią dobitnie mówią charakterystyki inf.[ormatorów] „Jastrząb” [...], „Sęp” [...], „Ważny” [...] i „Gwiazda”. Reasumując powyższe stwierdza się, że [...] istniało szereg niedociągnięć i braków wypływających z nieplanowanej i mało aktywnej pracy operacyjnej [...] co w konsekwencji umożliwiło swobodne poruszanie się bandytom w terenie oraz rozrastanie się podziemia politycznego i bandytyzmu”. Po analizie powyższych okoliczności UB zaplanowało m.in. czynności poszczególnych funkcjonariuszy UB z agenturą, w tym zwiększenie liczby ich spotkań z informatorami, przejęcie dotychczasowej sieci agenturalnej istniejącej w innych jednostkach np. KPMO w Hrubieszowie i zwerbowanie nowych informatorów.
Wieczorem 21 V 1952 r. „Szum” przybył na kwaterę do Stanisława Buciora w Gliniskach gm. Uchanie, położonych w odległości ok. 17 km na płn-zach. od Hrubieszowa i ok. 11 km. na płn-wsch. od Grabowca. Jak się okazało był to informator UB o pseudonimie „Chciwy”. 23 V 1952 r. informator złożył pisemne doniesienie, w którym podał rysopis i ubiór Wróblewskiego. Wskazywał w nim: „Melduję, że przebywa w mojej stodole bandyta Wróblewski Mieczysław ps. „Szum”  pochodzący z kol. Staszyc [sic! kol. Staszic] […]. Wymieniony posiada przy sobie broń: automat PPSz, pistolety dwa, a to: „Vis” i „Mauser” w pokrowcu. Wymieniony przyszedł do mnie w dniu 21 maja 1952 r. w godzinach wieczornych do domu. […] powiedział on, że pozostanie on u mnie do niedzieli 25.V.1952 r. gdyż musi wypocząć dodał on że przed tym zanim do mnie przyszedł przez trzy dni był w lesie i przemarzł. Na jego słowa ja zgodziłem się zakwaterować go. […] Przez ten czas tj. we czwartek jedzenie nosiłem mu osobiście ja. Dzisiaj rano jedzenie zaniosła mu moja żona Stefania. […] dnia 22 V 1952 r. w godzinach popołudniowych […] zastałem „Szuma” na zwyżkach z moją żoną, która mówiła mu o tym, że ja poprzednio współpracowałem z UB. Wróblewski Mieczysław odpowiedział jej, że jeśli tylko odejdzie z kwatery ode mnie to tą sprawę ze mną załatwi. I ja słuchałem to z obory i wnioskowałem, że przez słowa […] „że ze mną to załatwi” powiedział on, że mnie zabije”. 


23 V 1952 r. około południa „Chciwy” przybył do sekretarza gminnego PZPR w Uchaniach, skąd zadzwonił do PUBP w Hrubieszowie prosząc o spotkanie. Rozmowa widocznie nie przyniosła rezultatu bowiem „Chciwy” spotkał się następnie z komendantem posterunku MO w Uchaniach. W jego trakcie poinformował funkcjonariusza MO, że w jego zabudowaniach przebywa „Szum”. Milicjant zadzwonił do PUBP w Hrubieszowie prosząc o pomoc. Na miejsce wysłano grupę operacyjną złożoną z ok. 20 funkcjonariuszy UB i KPMO w Hrubieszowie. Towarzyszyli im pracownicy Wydziału III WUBP  w Lublinie podlegli szefowi tego Wydziału Bronisławowi Świcie. Grupa przybyła do Uchań. Tam „Chciwy” poinformował ich, że Wróblewski ukrywa się u niego w „wyżkach” tzn. strychu nad oborą. Miał pozostawać u niego do 25 maja 1952 r. Informator podał jego dokładny rysopis oraz wskazał, że jest uzbrojony w automat PPSz oraz dwa pistolety: „Vis” i „Mauser”. Uzgodniono, że „Chciwy” powróci do domu, celem sprawdzenia czy „Szum” nadal przebywa w jego zabudowaniach. Jego dalszy pobyt na „melinie” miał zasygnalizować UB przez zdjęcie z głowy czapki i podniesienie jej do góry. Ten sygnał miał spowodować rozpoczęcie działań obławy. W jej trakcie „Chciwy” miał opuścić dom i udać się do wsi. Planowano, że dla odsunięcia podejrzeń miejscowej ludności, że to „Chciwy” sprowadził UB, grupa operacyjna miała aresztować jego żonę. Około godz. 15.30 „Chciwy” wyjechał z Uchań do domu. Grupa operacyjna, złożona z 20 osób (funkcjonariusze PUBP Hrubieszów i KPMO Hrubieszów) przybyła do lasu otaczającego Gliniska od północnej strony. Tam podzieliła się na trzy podgrupy zajmując pozycje na skraju lasu. Około godz. 17.00 „Chciwy” dał umówiony znak. Obława otoczyła zabudowania kilku gospodarzy, w tym zabudowania „Chciwego”. Następnie rozpoczęto ich przeszukiwanie. Wówczas zaczęła palić się stodoła „Chciwego”, a po chwili wybiegł z niej „Szum” uzbrojony w „pepeszę”. Usiłował uciec z zabudowań Buciorów do położonego obok gospodarstwa. Został jednak zauważony i oddano w jego kierunku serię strzałów, po której upadł. Po chwili wybuchł granat, który „Szum” trzymał w ręce. To spowodowało jego śmierć. Pożar strawił dom mieszkalny, stodołę z oborą oraz sprzęty gospodarskie Stanisława Buciora oraz stodołę i oborę należące do sąsiada Władysława Tołpy. Przy „Szumie” znaleziono automat PPSz i pistolet „Vis”. Nie znaleziono drugiego pistoletu, który prawdopodobnie spalił się w stodole.  
W innym dokumencie wskazano, że „Szum” wybiegł z mieszkania do stodoły i tam upadł detonując granat, który był przyczyną pożaru 4 budynków. Podnoszono, że ciało „Szuma” wyciągnięto ze stodoły dopiero po likwidacji pożaru, co zdaje się przemawiać za tym, że po strzałach obławy wbiegł on z powrotem do stodoły.
Na fotografiach wykonanych przez UB nie widać dokładnie twarzy Mieczysława Wróblewskiego, ale widać ślady osmalenia. Może to wskazywać, że nosiła ona duże obrażenia w wyniku wybuchu granatu, postrzałów lub spalenia w czasie pożaru. Zdjęcia ukazują zwłoki leżące na słomie, co zdaje się potwierdzać, że do śmierci „Szuma” doszło jednak we wnętrzu stodoły. Taką wersję prezentuje również raport z odnalezienia drugiego pistoletu maszynowego „Szuma”, który znaleziono w stodole, w której zginął „Szum”. Broń tą, o nr 1721, KPMO w Hrubieszowie przesłała do PUBP w Hrubieszowie.
Zdjęcie pośmiertne "Szuma" wykonane przez UB
UB przesłuchało w charakterze podejrzanego Stanisława Buciora, syna właściciela posesji. W toku przesłuchania stwierdził on, że nie znał zabitego i nie wie w jaki sposób dostał się on teren zabudowań. Opisał, że stodoła jego ojca była cały czas otwarta i każdy kto chciał mógł do niej wejść bez wiedzy właściciel. Przesłuchano również Stefanię Bucior, która zeznała, że 23 V 1952 r. nikogo obcego u nich w domu nie było. Około godz. 9.00 pojechała wraz z mężem Stanisławem do Uchań, skąd wrócili około godz. 15.00. Po zjedzeniu obiadu mąż i synowie Stanisław oraz Józef mieli wypędzić krowy na pastwisko. Przez okno zobaczyła przy swojej posesji sąsiada Władysława Tołpę i  uzbrojonych milicjantów, którzy zabrali do siebie jej syna. Gdy siedziała w domu usłyszała, że coś trzeszczy. Po wyjściu z domu zauważyła, że pali się stodoła. Wówczas zabrała z domu najpotrzebniejsze rzeczy i uciekła w pole. Podczas pożaru nie słyszała żadnych strzałów. Gdy ogień dogasał milicja pozwoliła na jego ugaszenie. Wówczas wróciła do domu. Na podwórku leżały zwłoki zabitego mężczyzny, które były częściowo spalone. Świadek zeznała, że nie znała tego mężczyzny. Nie widziała męża od czasu, gdy wyszedł z domu przed pożarem. Syn Stanisław powiedział jej, że mąż w tym czasie przebywał koło zabudowań sąsiada Jana Gorajka. W czasie pożaru syn Józef przebywał na pastwisku. Po zdarzeniu Stefania Bucior została zabrana przez milicję stąd nie wiedziała czy zatrzymano również jej męża.
Raport szefa PUBP w Hrubieszowie donosił: Informator ps. „Chciwy” w toku operacji i później zachował się i jak wg naszych wskazań. Po zlikwidowaniu operacji zatrzymano żonę „Chciwego” i jego 17-tu letniego syna za rzekome ukrywanie bandyty, którzy w toku przesłuchanie jej przeczą jakoby wiadomo było im o pobycie w ich zabudowaniach bandyty Wróblewskiego Mieczysława ps. „Szum” a to pozwoli nam do wyprowadzenia informatora ps. „Chciwy”, którego również zamierzamy zatrzymać na okres trzech dni jedynie dla celów konspiracji. Podnoszono również, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami żona „Chciwego” została zatrzymana „dla zmylenia czujności miejscowej ludności”. Kolejny fragment raportu ewidentnie wskazywał na fakt, że ludność miejscowa obawiała się działań UB: Po operacji dziesiątki miejscowych ludzi i z okolicznych gromad, którzy brali udział w akcji ratowniczej oglądało zwłok [sic! zwłoki] Wróblewskiego Mieczysława ps. „Szum” lecz nie zanotowano wypadku, aby któryś go rozpoznał, co jednak tłumaczymy to tym, że każdy obawiał się powiedzieć, że jest to Wróblewski Mieczysław by nie podejrzewano go o melinowanie lub współpracę z Wróblewskim.


Zastrzelenie „Szuma” wykorzystano także do propagandowego wystąpienia, które w ocenie UB miało uświadomić politycznie społeczeństwo. Jak się jednak wydaje miało to przede wszystkim charakter zastraszenia: Po zakończeniu działań do zebranej tam ludności przemówił p.o. Z-ca Szefa tut. Urzędu Czechowski Lucjan wykazując brak zrozumienia wśród ludności wyrażającego się w tym, że udzielają pomocy bandytom, którzy żerują na pracy i pocie chłopa i robotnika polskiego, a w ostateczności jeszcze podpala zabudowania tegoż chłopa, który pomagał bandycie, kwaterował go i żywił. Tow.[arzysz] Czechowski podkreślił, że podobnie taki los czeka wszystkich tych którzy będą jeszcze pomagali bandytom. Po mowie tej na twarzach szeregu zebranych pojawiły się łzy. Wydaje się, że nie były to, jak zapewne mniemali funkcjonariusze UB, łzy wzruszenia po „żarliwej” przemowie szefa UB lecz stanowiły wynik obawy o własny los a także współczucia i żalu po śmierci zabitego partyzanta.
W dniu 24 V 1952 r. ciało „Szuma” okazano członkom rodziny oraz żołnierzom jego oddziału m.in. „Szpilce”, którzy je rozpoznali.
Jak wynikało z dokumentów UB ludność Uchań podejrzewała „Chciwego” o wydanie „Szuma”. Został bowiem zatrzymany na krótki czas ale później go wypuszczono.  Powszechnie sądzono, że aresztowanie miało na celu jedynie jego uwiarygodnienie bowiem praktyką UB było, iż współpracowników oddziałów antykomunistycznych lub osób udzielających im schronienia aresztowano i stawiano przed sądami. Tym bardziej było to dziwne, że na jego posesji zabito „Szuma”. Z tego powodu „Chciwy” rozmawiał z funkcjonariuszami MO w Uchaniach o wywiezieniu go na teren ziem zachodnich. Takie rozumowanie ludności było słuszne bowiem w praktyce osoby współpracujące z podziemiem antykomunistycznym były oskarżane i skazywane przez sądy na podstawie art. 14 § 1 dekretu z 13 VI 1946 r. Według niego przestępstwem było udzielanie pomocy związkowi mającemu na celu zbrodnie, poprzez zaopatrywanie w środki służące do osiągnięcia celu, w tym udzielanie schronienia czy zaopatrywanie w żywność. Czyn ten zagrożony był karą nie krótszą niż 5 lat więzienia lub więzienia dożywotniego. Niezrozumiałe było więc dla ludności wypuszczenie „meliniarza” po kilku dniach, w sytuacji gdy inni współpracownicy oddziałów antykomunistycznej partyzantki byli więzieni, pozbawiani całości dobytku i poddawani presji komunistycznej przez wiele lat. Przykładowo można wskazać, że Edward Marcyniuk, będący współpracownikiem oddziału „Szuma” tzw. „meliniarzem” został za to skazany na 12 lat więzienia.
Nadto informacje o osobie, która spowodowała wydanie UB kryjówki „Szuma” i przyczyniła się do jego śmierci przekazał Marii Lisieckiej, będącej znajomą Wróblewskiego,  stryjeczny brat „Szuma” pracujący w PUBP w Hrubieszowie. Poinformował ją również, że delator otrzymał gratyfikację pieniężną i opuścił teren Lubelszczyzny. Kuzyn ten miał również, za pośrednictwem Lisieckiej, uprzedzać żonę „Orlika” Janinę Szewluk o planowanych działaniach UB przeciwko „Orlikowi”.
PUBP w Hrubieszowie wnosiło o przeniesienie informatora „Chciwego” na teren województwa krakowskiego. W odpowiedzi na powyższe WUBP w Lublinie skierował pismo do szefa WUBP w Krakowie, w którym wskazywał, że informator „Chciwy” współpracował z UB od 1945 r., a z powodu rozpracowywania i likwidacji jednej z band został częściowo zdekonspirowany. Z uwagi na możliwość zemsty na nim polecano go jako informatora WUBP w Krakowie. Nie wiadomo jakie były dalsze losy „Chciwego” bowiem taki pseudonim oraz nazwisko nie występuje w dostępnych kartotekach.
 
Szef PUBP Hrubieszów Feliks Chojęta tak wspominał działania, które doprowadziły do likwidacji „Szuma”: W 1952 r. przystąpiłem do realizacji nowej sprawy założonej na dowódcę rejonu Inspektoratu Zamojskiego AK WiN o nazwisku Wróblewski posługiwał się on pseudonimem „Szum”. Był to doświadczony kadrowy bandyta [sic! partyzant], a stąd też praca operacyjna trwała stosunkowo długo, prawie 1,5 roku. Dogodny dla niego teren lesisty na którym rzadko rozrzucone były zabudowania chłopskie, sprzyjały w ukrywaniu się bandyty. Szeroka baza starych i nowych meliniarzy ułatwiała mu przebywanie na tamtejszym terenie. Ciągle pozyskiwaliśmy nowych tajnych współpracowników, którzy „krążyli” wokół Wróblewskiego, ale nie mieli bezpośredniego dotarcia. Stale pozyskiwaliśmy nowych, a eliminowaliśmy starych agentów. W końcu udało się nawiązać kontakt z bandytą „Szumem” poprzez jednego z wyeliminowanych już informatorów, który pomagał mu egzystować. Po pewnym czasie w dogodnej dla informatora sytuacji, skontaktował się z pracownikami Urzędu Bezpieczeństwa w Hrubieszowie przekazując informacje o bandycie i meliniarzu. Sporządziłem szczegółowy szkic zabudowań i rozpoczęliśmy współpracę. Po uzyskaniu informacji o pobycie ps. „Szuma” na melinie zebrałem grupę funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej, która liczyła siedmiu uzbrojonych ludzi. Odjeżdżając w teren zameldowałem szefowi Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie o planowanej akcji. Po przyjeździe samochodem do koloni Stasin [sic! kol. Staszic] udaliśmy się pieszo na drugą stronę lasu. W tym miejscu spotkaliśmy się z Z-cą Naczelnika Wydziału III [WUBP Lublin] kapitanem [Bronisławem] Świtą, z którym opracowaliśmy gorączkowo plan likwidacji bandy. Zapadła decyzja, że kapitan Świta pozostanie na skraju lasu wraz z trzema ludźmi, a ja i dwóch pracowników spróbujemy się przedostać na drugą stronę wsi, a następnie okrążyć zabudowania od strony przeciwnej. Kiedy weszliśmy na nizinę, którą w zasadzie byłoby lepiej przejść na drugą stronę wioski spotkaliśmy wiele osób pracujących w polu. Na nasz widok chłopi zaczęli uciekać do wioski. Wobec takiej sytuacji zmuszony byłem zmienić plan działania i na własną rękę działać. Postanowiłem natychmiast jak najkrótszą drogą dotrzeć do meliny, obstawić ją, a potem dociągnąć obstawę ze skraju lasu. Jeszcze nie zdążyłem sprowadzić obstawy, a już bandyta ps. „Szum” próbował ucieczki do lasu. W tym też celu bandyta oddał kilka strzałów z automatu M.P., a potem rzucił dwa granaty. Na strzały „Szuma” odpowiedział funkcjonariusz Pacholik, oficer śledczy naszej jednostki, zmuszając bandytę do wejścia z powrotem do stodoły. Po chwili zobaczyliśmy kłęby dymu wydobywające się ze stodoły, gdzie była melina, a za moment wybuchł wielki płomień, który ogarnął całą stodołę . Bandyta pod osłoną dymu próbował uciekać do lasu. „Szum” ponownie też otworzył ogień z broni automatycznej i wyrzucił ostatni granat, który przedwcześnie wybuchł rozrywając mu ciało na rękach, piersiach i brzuchu, co było niewątpliwie jedną z przyczyn natychmiastowego zgonu. Jednak do wspomnień Chojęty należy podchodzić z dużą ostrożnością bowiem sprzeczne są z cytowanymi wyżej dokumentami UB. Nie zgadza się w nich miejsce zdarzenia, które było w Gliniskach a nie w kol. Staszic, odległej kilka kilometrów od rzeczywistego miejsca śmierci „Szuma”. Występuje sprzeczność co do osoby informatora, którą jak się wydaje należy tłumaczyć chęcią ochrony źródła doniesienia. Kolejną sprzeczną informacją jest ilość osób biorących w obławie oraz podjęte działania. Według Chojęty nie otoczono bowiem zabudowań, co zresztą byłoby niemożliwe gdyby w akcji PUBP i MO wzięły udział jedynie trzy osoby. Z kolei opierając się na jego opisie obławy „Szum” nie miałby trudności z opuszczeniem zabudowań Buciora i nie musiałby szukać schronienia w stodole. Takie działanie partyzanta może być jedynie uzasadnione faktem otoczenia budynków przez grupę operacyjną. Należy jednak podnieść, że Chojęta wyraził, jak się wydaje mimochodem, uznanie dla „Szuma” i jego współpracowników wskazując na jego doświadczenie oraz niemożność ujęcia przez tak długi okres wynikającą z udzielanej mu przez miejscową ludność pomocy. 
Ciało Wincentego Mieczysława Wróblewskiego „Szuma” zostało zabrane przez UB i do chwili obecnej nie ustalono miejsca pochówku ostatniego dowódcy "lotnej żandarmerii" II Inspektoratu Zamojskiego AK.  

IPN Lu 08/287,
IPN Lu 014/564,
IPN Lu 08/226/10,
IPN Lu 003/226,
IPN Lu 0024/107,
IPN Lu 02/397/3,
IPN Lu 003/391,
IPN Lu 003/1003/1,
IPN Lu 003/1966,
IPN Lu 00228/590,
IPN Lu 00227/1182,
IPN Lu 0024/1223,
IPN Lu 003/2094,
IPN Lu 08/228,
IPN Lu 054/24,
IPN Lu 043/36,
IPN Lu 054/24,
J. Jóźwiakowski, Armia Krajowa…, t. I.., s. 56, 98;
I. Caban, Z. Mańkowski, Armia Krajowa…, cz I.., s. 228, 232;

Bartłomiej Szyprowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz